Home Prasa Wellness w przestrzeni publicznej

Wellness w przestrzeni publicznej

Jak zaprojektować i uruchomić strefę saun i zabiegów w pływalni miejskiej

Tekst: Ewelina Kocielnik, Karol Kocielnik
Foto: Archiwum firmy Ale Sauna
Źródło: Pływalnie i Baseny

Branża pływalni i aquaparków w Polsce dojrzewa. Zarządcy coraz częściej myślą o obiektach nie tylko w kategorii torów pływackich, atrakcji wodnych czy frekwencji, lecz także w kontekście jakości doświadczenia. Wzrost napięcia społecznego, a także pogarszający się stan zdrowia psychicznego wymusiły potrzebę relaksu, ciszy i regeneracji. Stało się to jednym z najważniejszych trendów społecznych. To właśnie publiczne pływalnie mają unikalny potencjał, żeby odpowiedzieć na te potrzeby w sposób przystępny, dostępny i autentyczny. Czy jednak właściwie go wykorzystują?

Strefy saun, relaksu i zabiegów w obiektach publicznych nie muszą być luksusowym dodatkiem. Mogą stać się narzędziem profilaktyki, edukacji zdrowotnej i źródłem dodatkowego przychodu, jeśli zostaną zaplanowane w sposób przemyślany i całościowy. To właśnie tutaj zaczyna się rola doradztwa. Firmy, takie jak Very Wellness i Ale Sauna, od lat pokazują, że sukces obiektu nie zależy wyłącznie od technologii czy architektury, ale od świadomego podejścia do człowieka i jego doświadczenia.

Dobrze zaprojektowana strefa wellness nie wymaga wielomilionowych inwestycji. Wystarczy pomysł, współpraca i konsekwencja. W małych miastach w Polsce już dziś widać tego przykłady. Lokalne pływalnie, które dodały proste rytuały saunowe, ministrefy relaksu czy programy oddechowe, notują nie tylko wzrost zainteresowania, lecz także zmianę wizerunku – z miejsca sportowego w miejsce życia i zdrowia.

Doradztwo i audyt – pierwszy krok do zyskownej strefy relaksu

Każdy obiekt jest inny. Ma inną historię, swoje ograniczenia i zasoby. Jedne powstały z myślą o szkoleniu sportowym, inne o rekreacji rodzinnej, jeszcze inne jako nowoczesne kompleksy z ambicją konkurowania z prywatnymi centrami spa. Jednak wszystkie łączy jedno – potencjał, który można wydobyć, jeśli spojrzy się na nie szerzej niż tylko przez pryzmat torów i urządzeń.

Dlatego pierwszym krokiem w kierunku rozwoju strefy wellness powinien być audyt i konsultacja z zespołem, który potrafi spojrzeć na obiekt całościowo – nie tylko przez pryzmat technologii, lecz także ruchu klienta, emocji, logistyki użytkowania i doświadczenia. Nie chodzi o to, żeby ktoś z zewnątrz ocenił projekt, lecz żeby pomógł wydobyć z niego jego naturalny rytm i sens.

Często zdarza się, że obiekt ma już wszystko, czego potrzebuje: przestrzeń, infrastrukturę, zespół i klientów, ale brakuje spójnej koncepcji, która nadałaby temu wszystkiemu kierunek i logiczny ciąg. Właśnie tu doradztwo staje się kluczowe. W praktyce taki proces często wygląda bardzo prosto, a przynosi ogromne efekty.

Zaczynamy od wizji lokalnej – spokojnego przejścia przez obiekt, krok po kroku, tak jak robi to klient. Nie patrzymy tylko na wyposażenie, ale też na to, jak ludzie się poruszają, co przyciąga ich uwagę, w jakim tempie wchodzą, gdzie zwalniają, a gdzie zaczynają czuć zniecierpliwienie lub dezorientację. Obserwujemy rytm dnia: poranny, popołudniowy, weekendowy. Inaczej zachowują się seniorzy, inaczej rodziny, inaczej grupy młodzieży czy uczestnicy zajęć rekreacyjnych. I nagle okazuje się, że ten sam obiekt ma kilka potencjalnych ścieżek życia – tylko trzeba umieć je zaplanować.

Czasem wystarczy drobiazg: zmiana oświetlenia, przearanżowanie strefy wypoczynku, przesunięcie wejścia do sauny lub wydzielenie małej kabiny w przestrzeni wspólnej, żeby zyskać zupełnie nową funkcję (np. miejsce na krótkie sesje relaksacyjne czy minirytuały pielęgnacyjne). W jednym z obiektów, z którymi współpracowaliśmy, wystarczyło wydłużenie ścieżki przejścia między sauną a prysznicem o kilka metrów i dodanie strefy przejściowej z miękkim światłem i zapachem siana. Efekt? Klienci zaczęli tam spędzać więcej czasu, pojawiła się nowa oferta drobnych produktów wellness, a sprzedaż akcesoriów detalicznych wzrosła kilkukrotnie – bez żadnych kosztów inwestycyjnych.

To dlatego mówimy, że audyt to nie tylko ocena techniczna. To szukanie możliwości, które często są tuż pod powierzchnią. Nie chodzi o znalezienie błędów, lecz o znalezienie potencjału.

Nowa rola saun – przestrzeń rytuału, zabiegu i doświadczenia

Sauna nie musi być miejscem, w którym siedzi się w ciszy. Może być sceną dla rytuału, przestrzenią pielęgnacji, miejscem oddechu i spotkania. Tradycyjne podejście do saun w obiektach publicznych często ogranicza ich funkcję do pasywnego wypoczynku. Tymczasem na świecie – zwłaszcza w krajach bałtyckich i skandynawskich – sauna to element kultury, który łączy fizjologię, emocje i wspólnotowość.

W Polsce dopiero zaczynamy ten proces. Dzięki pracy z mistrzami sauny i konsultantami obiekty mogą przekształcać strefy w aktywną przestrzeń relaksu, która angażuje i edukuje. Oto kilka przykładów:

  • seanse witkowe inspirowane kulturą łotewską lub tradycją skandynawską,
  • zabiegi pielęgnacyjne wykonywane w saunie lub łaźni (np. naturalne peelingi czy okłady glinkowe),
  • sesje mindfulness lub oddechowe prowadzone w ciepłej przestrzeni sauny z muzyką, światłem i elementami medytacji,
  • programy inhalacyjne dla dzieci i młodzieży organizowane np. w ramach zajęć szkolnych czy ferii.

Wszystkie te działania nie wymagają nowego budynku. Wystarczy dostosować istniejącą infrastrukturę i przygotować personel do prowadzenia programów, które łączą edukację, zdrowie i przyjemność. Co ważne, wellness w przestrzeni publicznej ma znaczenie społeczne. To często pierwsze miejsce, w którym seniorzy, rodziny czy osoby z niepełnosprawnościami mogą bez presji spróbować rytuałów relaksacyjnych. Takie doświadczenia budują nie tylko przychód, lecz także wartość społeczną, coraz częściej uwzględnianą w raportach i strategiach miejskich.

Świadomie zaplanowana podróż klienta

Każdy klient, który wchodzi do obiektu, wchodzi w pewną historię. Nie jest to tylko wizyta na basenie czy korzystanie z sauny. To podróż, w której ciało i umysł stopniowo przechodzą od napięcia do odprężenia, od pośpiechu do spokoju. Dlatego nie wystarczy zaprojektować obiekt zgodnie z zasadami higieny i ergonomii. Trzeba zaprojektować doświadczenie – logiczne, intuicyjne i spójne emocjonalnie.

Od momentu przekroczenia progu szatni klient wchodzi w proces zmiany stanu psychofizycznego. Dobrze zaprojektowana przestrzeń nie wymusza ruchu, ona prowadzi. Światło staje się coraz cieplejsze, dźwięki łagodniejsze, zapach bardziej naturalny, kroki zwalniają, a ciało zaczyna się rozluźniać. To nie dzieje się przypadkiem. To efekt świadomego projektowania całego doświadczenia.

Każda podróż ma swoje etapy:

  • rozgrzanie – w saunie, łaźni lub bani,
  • pielęgnacja – poprzez naturalny peeling, witkowanie lub aplikację soli,
  • relaks – w strefie wyciszenia, z miękkim światłem i lampami imitującymi światło dzienne,
  • regeneracja – w strefie chłodzenia, przy herbacie lub w strefie rozmowy.

Każdy z tych etapów można zaplanować zarówno w nowym projekcie, jak i w istniejącym obiekcie. Wystarczy dobrze przemyśleć układ ścieżki, światło, czas przebywania w poszczególnych strefach i sposób przejścia między nimi. To właśnie te drobne szczegóły decydują o tym, czy klient po wyjściu poczuje spokój i satysfakcję, czy tylko skorzysta z sauny.

Wykonawca z wizją

Wielu inwestorów i zarządców obiektów popełnia ten sam błąd: wybiera wykonawcę wyłącznie na podstawie ceny i parametrów technicznych. To zrozumiałe, zwłaszcza w kontekście publicznych inwestycji. Jednak strefa wellness to nie magazyn ani hala sportowa. To przestrzeń emocji, rytmu, światła i relacji z użytkownikiem.

Dlatego tak ważne jest, aby współpracować z wykonawcami, którzy potrafią myśleć kreatywnie i nie boją się wyzwań. Takimi, którzy widzą nie tylko projekt, lecz także historię, którą ta przestrzeń ma opowiadać. Nie chodzi o to, żeby sauna była poprawna technicznie. Chodzi o to, żeby była prawdziwa.

Najlepsze efekty osiąga się wtedy, gdy inwestor, wykonawca i doradca tworzą zespół. Każdy z nich wnosi swoją perspektywę:

  • inwestor zna potrzeby obiektu i budżet,
  • wykonawca zna technologie i możliwości materiałów,
  • doradca wellness rozumie człowieka, jego emocje, rytuały i potrzeby.

Wtedy powstają rozwiązania, które same w sobie są doświadczeniem. Czasem drobna zmiana układu pieca, sposób prowadzenia światła czy dobór materiału decydują o tym, że przestrzeń zyskuje głębię, której nie widać w kosztorysie, ale którą klient zapamięta na długo.

Doświadczenie, które można stworzyć już dziś

Wyobraźmy sobie prosty scenariusz. Do strefy saunowej wchodzi klient, który chce się zrelaksować. Nie kupuje zabiegu, nie umawia się na masaż. Korzysta z ogólnodostępnej oferty. Najpierw uczestniczy w seansie prowadzonym przez mistrza sauny. Potem kupuje w punkcie obsługi naturalny peeling zapakowany w mały słoiczek. Wchodzi do sauny parowej i samodzielnie wykonuje rytuał oczyszczający. Po chwili przechodzi do sesji relaksacyjnej w formie mindfulness, prowadzonej spokojnym głosem przez pracownika obiektu. Na koniec siada w strefie relaksu z lampami światłoterapeutycznymi, w otoczeniu zapachu siana i ciepłego światła.

Nie potrzebowaliśmy nowego spa ani dodatkowego personelu. Wystarczyło zaplanować ścieżkę, przeszkolić zespół i połączyć elementy, które już były. Efekt? Klient spędza w obiekcie więcej czasu, wydaje więcej pieniędzy, a jego satysfakcja rośnie. Dla obiektu to nowy, realny model przychodu i unikalna oferta, której nie ma nikt w okolicy.

Duże obiekty mają większy potencjał

Coraz więcej mniejszych ośrodków wellness i lokalnych saunariów w Polsce już zrozumiało, że relaks i rytuał to nie luksus, tylko codzienna potrzeba. Te miejsca często powstawały jako niewielki dodatek do sauny, a dziś stają się małymi centrami życia społecznego – przestrzeniami oddechu, spotkania i zdrowia.

Duże miejskie pływalnie mają jeszcze większy potencjał. Dysponują przestrzenią, zapleczem technicznym, personelem i stabilnym finansowaniem. Tym, czego im często brakuje, jest perspektywa – wyjście poza schemat tor–jacuzzi–sauna–prysznic. Wellness w przestrzeni publicznej może być czymś więcej niż dodatkiem do pływalni. Może być pełnoprawną częścią misji obiektu: edukacyjnej, zdrowotnej i społecznej.

Czas na zmianę myślenia

Dobrze zaplanowana strefa relaksu to dziś strategiczny element zarządzania obiektem publicznym. To przestrzeń, która nie tylko zwiększa przychody, lecz także odpowiada na realne potrzeby ludzi: potrzebę wyciszenia, regeneracji i kontaktu z własnym ciałem.

Dlatego warto już dziś zadać sobie pytanie: czy nasza strefa wellness naprawdę żyje? Czy jest miejscem, które angażuje, inspiruje i przynosi wartość zarówno klientom, jak i obiektowi? Czasem nie trzeba budować niczego nowego. Wystarczy dobrze zaplanować to, co już mamy, i dać temu drugie życie.

Artykuł pierwotnie opublikowany w magazynie „Pływalnie i Baseny”.

Pozostałe wpisy

Monetyzacja stref wellness

5 nieoczywistych strategii zwiększenia przychodów i maksymalizacji rentowności Tekst: Ewelina Kocielnik, Karol KocielnikFoto: Archiwum firmy Ale SaunaŹródło: Pływalnie i Baseny, nr 49, marzec–czerwiec 2025 W ostatnich latach strefy wellness przeszły ogromną transformację – od tradycyjnych przestrzeni relaksu do pełnoprawnych centrów doświadczeń, z rosnącym znaczeniem wartości dodanej i oczekiwań klientów. Zmiany rynkowe, nowe modele konsumpcji usług […]

Nowe podejście do rentowności, czyli komercjalizacja stref

Tekst i foto: Ewelina Kocielnik, Karol KocielnikŹródło: Pływalnie i Baseny, nr 49, marzec–czerwiec 2025 Rentowność stref to temat, który przez lata był rozpatrywany w wąskich ramach operacyjnych: kontrola kosztów, optymalizacja grafiku pracowników, dbałość o jakość usług. Tymczasem realia rynkowe pokazują, że takie podejście (choć konieczne) nie jest już wystarczające. Współczesny sektor wellness dynamicznie się zmienia. […]